Blog > Komentarze do wpisu
Ulica Węgłowa

Burzymurki zabrały się niedawno za kwartał ulic: Krakowska-Węgłowa-Augustiańska-Skałeczna. Zabrały się tak skutecznie, że zdążyły już zburzyć wielką kamienicę na rogu Węgłowej i Augustiańskiej. Z błogosławieństwem konserwatora zabytków zresztą. Wojewódzkiego konserwatora. I tak mi się zdaje, że następny w kolejce będzie budynek przy Węgłowej 1/ Krakowskiej 29.



Kamienica na rogu Augustiańskiej i Węgłowej.W trakcie burzenia - styczeń/luty 2008 i obecnie.

Ulica Węgłowa stanowiła w czasach zamierzchłych północną pierzeję kazimierskiego rynku (fragment jego pierzei, ściśle rzecz ujmując). W zabytkowym acz nie wpisanym do rejestru zabytków budynku zajmującym narożnik przy ul. Węgłowej 1 / Krakowskiej 29 funkcjonował do II wojny światowej zajazd. W optymistycznych latach 80. XX wieku powstał pomysł, ba nawet funkcjonowała koncepcja architektoniczna utworzenia w całym kwartale ulic centrum hotelowo-konferencyjnego. Coś jednak ze stosunkami własnościowymi poszczególnych budynków nie było jak należy i pomysł upadł. A zabytkowy zajazd kazimierski urząd miasta oddał w lipcu 1999 roku w czterdziestoletnią dzierżawę Instytutowi Turystyki, który miał tu przeprowadzić generalny remont i budynek uruchomić. Remont miał być przeprowadzony w miarę szybko. Przez parę lat nie działo się jednak nic i gmina dzierżawę cofnęła. W 2004 roku budynek został wystawiony na sprzedaż. Komu i za ile, trudno powiedzieć, bo jawne i oficjalne informacje kończą się na uchwale Rady Miasta Krakowa z listopada 2004 roku pozwalającej na sprzedaż nieruchomości będącej własnością Gminy Miejskiej Kraków. Informacji o dalszych losach miejskiej własności już brak na stronach internetowych Urzędu Miasta. Należy jednak zwrócić uwagę, że w nieodległych czasach, gdy wydawało się, że kamienica przy Węgłowej 1 zyska gospodarza, wyremontowano tu jednak dach, a pokrywający kamienicę baner - reklama wskazywał, że prowadzone lub planowane są jakieś prace. Na tym jednak się skończyło.


Kamienica na rogu Krakowskiej i Węgłowej.Od lewej: od ul. Krakowskiej (2006 r.), od ul. Węgłowej (2006 r. - widoczna zburzona właśnie kamienica na rogu Węgłowej i Augustiańskiej) oraz po prawej - stan obecny.

Za to następny duży budynek w kwartale planowanym niegdyś do wspólnego remontu i utworzenia centrum, czyli wspomniany na początku budynek na rogu Węgłowej i Augustiańskiej właśnie....zniknął. Ku zaskoczeniu wszystkich. Jak mówi Wojewódzki Konserwator Zabytków (w wypowiedziach dla prasy) stanem technicznym budynku został całkowicie zaskoczony.
„ Elewacje prawie wisiały w powietrzu, kamienica była zupełnie wydrążona. Bez wewnętrznych ścian, stropów, ze schodami donikąd. Nie miałem innego wyjścia, jak zgodzić się na jej wyburzenie”. Twierdzi także, że „do takiego stanu budynek doprowadził jeden z poprzednich właścicieli”.
To, że Konserwatora Wojewódzkiego zaskakuje stan podległych mu zabytków, to nic nowego. Schemat jest taki sam przy każdym zniszczeniu zabytkowego budynku. Inwestor doprowadza budynek do ruiny, wzywa konserwatora, a ten zaskoczony zniszczeniem wydaje pozwolenie na rozbiórkę. A gdyby tak raz nie wydał to co?
Jak napisał kiedyś jeden z redaktorów w jednym z krakowskich dzienników, trudno oczekiwać, aby urzędnik siedzący za niezbyt wygórowaną pensję na państwowej posadzie był w stanie poradzić sobie z wyćwiczonym z bojach, uzbrojonym w argumenty inwestorem z cwanym (i czynnym zawodowo, co istotne, zważywszy że konserwatorowi jako urzędnikowi technicznej wiedzy zdecydowanie z latami ubywa) projektantem u boku.
Patrząc na to, co pozostało po szybkim zburzeniu obiektu, zastanawiam się czy konserwator nie zauważył pozostałych tu w całkiem dobrym stanie ówczesnych pali żelbetowych (wygląda na to, że z rozbiórek wyszły nienaruszone). I czy nie zastanowiło go, że sankcjonuje działania bezprawne?


Zburzona kamienica od strony ul. Augustiańskiej oraz pozostałe po niej pale.

Wracając jednakże do budynku dawnego zajazdu kazimierskiego (Węgłowa 1) to wygląda na to, że jest następnym kandydatem do zniszczenia i przymusowej konserwatorskiej zgody na wyburzenie. Dachówka, owszem, widać że nowa. Ale już ściany lukarn na dachu (drewniane) trzymają się na słowo honoru. Krótko mówiąc, wygląda na to, że budynek jest otwarty na deszcz, śnieg i inne wpływy atmosferyczne. Spłowiały baner-reklama też smętnie zwisa jakby już niczego nie reklamował. Możliwe, że ściągnięta niebawem komisja konserwatorska stwierdzi, że budynek zalało, stan techniczny jest katastrofalny i zagraża wszystkim naokoło. Winnych nie będzie, za to wszyscy będą zaskoczeni.


Kamienica na rogu Węgłowej i Krakowskiej. Reklama zetłała a przez lukarny przecieka.

Wspomniany wcześniej dziennikarz poddał w wątpliwość sens istnienia nie tyle urzędu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, co wszelkich instytucji będących kontrolnymi jedynie z nazwy. I ja pod tymi wątpliwościami podpisuję się obiema rękami. No bo po co konserwator, po co nadzór budowlany (też baaaardzo rozległa i literalnie nic nie mogąca instytucja), skoro działalność ich sprowadza się do zaskoczeń, sporządzonych notatek oraz urzędowych pism, których efekt jest żaden. Jak świat światem samowole na Kazimierzu były, decyzje władz obchodzono w imię ekonomii, ale takiego zalewu instytucji kontrolnych to w dziejach nie było. A dzielnica się przecież nie powiększyła. Powiększyły się tylko urzędy.


piątek, 18 lipca 2008, o13y

Polecane wpisy

  • ODKOPANO MUR

    POD ULICĄ BOŻEGO CIAŁA ODKOPANO TAJEMNICZY MUR. JAK SIĘ OKAZAŁO SA TO POZOSTAŁOSCI XVIII WIECZNEGO DWORKU.

  • PETYCJA

    Wojewoda nakazał likwidację strefy ograniczonego ruchu na niektórych ulicach Kazimierza. W sieci pojawiła sie petycja do władz miasta, aby nie zaniechać prac na

  • LODOWISKO POWSTAJE